|
Helanie apelują do rządu o pomoc i wstrzymanie sprzedaży niezwykle atrakcyjnej działki po byłej jednostce wojskowej. Radni napisali list o pilne zajęcie się sprawą do wicepremiera i ministra skarbu Waldemara Pawlaka, ministra obrony narodowej Bogdana Klicha oraz prezesa Agencji Mienia Wojskowego Eryka Kosińskiego. To właśnie Agencja wystawiła na sprzedaż niezwykle atrakcyjną, położoną w centrum turystycznego Helu, nieruchomość. Wcześniej stacjonowała tu jednostka rakietowa, ale od lat teren jest zamknięty i opuszczony.
Najważniejsze dla samorządowców jest to, że dla tego obszaru nie ma uchwalonego planu zagospodarowania przestrzennego. Kilka miesięcy temu przystąpiono do niego, a władze miasta porozumiały się z AMW, że do zakończenia prac nie nastąpi sprzedaż. Tymczasem w Agencji zmieniono zdanie i już na 23 kwietnia ogłoszono przetarg na zakup dawnej jednostki. Cena wywoławcza za nieruchomość o powierzchni niespełna 6 hektarów jest astronomiczna - 50 milionów zł. A mówi się, że będzie to licytacja roku, bo zainteresowanie jest ogromne.
- Sprzedaż tej nieruchomości bez uchwalonego planu przestrzennego stawia nas w bardzo trudnej sytuacji - przyznaje wiceburmistrz Helu Jarosław Pałkowski. - Nabywca wyłoży ogromne pieniądze, więc będzie oczekiwał, że przeprowadzi na kupionej działce takie inwestycje, jakie sobie zamierzył. My z kolei musimy dbać o harmonijny rozwój miasta. Zaczną się więc naciski, aby odpowiednio uchwalić plan: my będziemy mieli kłopot i właściciel będzie go miał.
Pałkowski przypomina o jesiennym porozumieniu z AMW - To właśnie na jej wniosek radni uchwalili przystąpienie do planu.
- W tym roku musimy wypracować znacznie większy zysk na potrzeby naszych sił zbrojnych, to ze względu na misje zagraniczne - tłumaczy "POLSCE Dziennikowi Bałtyckiemu" przyczyny zmiany decyzji Zbigniew Prokopczyk, dyrektor zespołu gospodarki nieruchomościami w warszawskiej centrali Agencji Mienia Wojskowego.
Helskich samorządowców to nie przekonuje - przecież działka z uchwalonym dla niej planem zagospodarowania powinna osiągnąć jeszcze wyższą kwotę. Na czwartkowej sesji samorządowcy postanowili zaapelować o pilne zajęcie się sprawą byłej jednostki do rządu. Napisali list.
- Zapraszamy obu właściwych ministrów i prezesa Agencji na naszą nadzwyczajną sesję, poświęconą wyłącznie sprawie sprzedawanej nieruchomości, którą zwołałem na 10 kwietnia - tłumaczy Edward Mrozik, przewodniczący Rady Miasta Helu. - Czasu zostało bardzo mało, przetarg już za niecałe cztery tygodnie. Chcemy przekonać naszych gości, aby wstrzymali tę procedurę.
Helanie chcą nagłośnić sprawę.
- To będzie teraz najsłynniejsza działka w Polsce! - twierdzi Pałkowski. To aluzja do sprawy innej nieruchomości, którą miasto otrzymało od straży granicznej. To za rzekomą obietnicę ustawienia przetargu na jej sprzedaż w zamian za łapówkę zatrzymany został burmistrz Helu Mirosław Wądołowski i była posłanka PO Beata Sawicka. Samorządowcy obawiają się teraz, że praca nad planem przy ewentualnych naciskach wielkiego inwestora, który kupi działkę, może doprowadzić do pojawienia się podejrzeń o korupcję. Sami liczą też na zagwarantowanie przejścia przez byłą jednostkę do plaży bałtyckiej. W Helu jest praktycznie tylko jeden szlak dla turystów nad morze. A na terenie dawnej jednostki rakietowej jest droga, którą można przedłużyć w stronę Bałtyku.
Helanie spekulują, że przyśpieszona sprzedaż terenów znajdujących się w zarządzie Agencji Mienia Wojskowego może być związana z szykowaną likwidacją AMW.
- Znam takie pogłoski z mediów, ale nic nie wiem na ten temat - twierdzi dyrektor Prokopczyk.
Ze sprzedażą helskiej działki AMW wiąże wielkie nadzieje. To jedna z "pereł w koronie". Widać to obserwując najbliższe przetargi na tereny wojskowe w całym kraju. Rzadko który ma cenę wywoławczą przekraczającą milion zł. Jedynie w Olsztynie blisko 13 ha idzie pod młotek za prawie 7 mln zł.
Jolanta Plieth-Cholewińska, rzecznik Agencji Mienia Wojskowego, potwierdza, że zainteresowanie nieruchomością w turystycznym nadmorskim kurorcie od dawna jest bardzo duże. Widać to zresztą w Helu.
- Codziennie przyjeżdża ktoś oglądać jednostkę - powiedział nam pracownik ochrony. - Można poznać, że to wielcy biznesmeni.
źródło: www.puck.naszemiasto.pl
2008-03-29